poniedziałek, 18 lipca 2016

J.J.Kolski - Wenecja

Świetny film dzisiaj widziałam.

Pamiętam filmy z Wenecją w tytule: "Śmierć w Wenecji" lub "Miłość w Wenecji".
Ten tytuł skojarzył mi się z beznamiętnym hasłem w przewodniku turystycznym, ale film, na szczęście okazał się piękny i, niestety, smutny zarazem.
Bohaterem jest chłopiec, który zamiast pojechać do swojej ukochanej Wenecji musi zadowolić się pobytem na wsi, w babcinym dworku.
Drugim bohaterem jest wojna, choć wydaje się na początku, że nie dotyka tego miejsca, to z czasem wydarzenia pokazują co innego: zostaje zabity miejscowy żydowski skrzypek, chłopiec, który nie chciał niemieckiemu oficerowi oddać swoich ukochanych skrzypiec.
Następnie ginie od zabłąkanej kuli ciotka chłopca, która "dla zdrowia" lubiła rankiem biegać boso po rosie.
Ojciec Marka zostaje wezwany na front, a matka nie kwapi się do częstych odwiedzin. Chłopiec marzy o tym, żeby choć raz usłyszeć od niej słowa; "kocham Cię, synku".
Przez cały film przewija się scena, w której Marek uporczywie powtarza słowa: "nie chcę tu być"i w końcu postanawia odejść stąd i próbuje utopić się. Na szczęście jego matka jakimś intuicyjnym zmysłem pojawia się w piwnicy i ratuje go, a potem mocno tuli, czego nigdy nie robiła, bardzo powściągliwie okazując chłopcu dotychczas jakiekolwiek uczucia.
Na początku filmu chłopiec z grupką kolegów wkłada w szczelinę w kościele karteczkę z życzeniami (podobnie robią Żydzi pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie).
Marzą mu się podróże po świecie i ożenek z Zuzią, o której babcia mówi, że wyrośnie na piękną i mądrą kobietę (na końcu dziewczyna ginie zabita przez żołnierza rosyjskiego, który w furii strzela na oślep, zabijając ją, tak jakby niezamierzenie).
Zamiast podróży do Wenecji, tworzy namiastkę miasta na wodzie w zalanej piwnicy, gdzie z czasem bywają też tam jego ciotki - cztery kobiety (oprócz Marka jest tam tylko jeszcze jeden chłopiec).
Kulminacyjna scena to ta, gdy kuzyn Marka idzie wykonać wyrok na miejscowym kolaborancie, a Marek śledzi go i  gdy tamtemu zabraknie naboi, Marek kamieniem z furią dobije człowieka.
Jest też taka scena, gdy dwie dziewczynki piją wino, bo jest wojna i trzeba się śpieszyć z dorastaniem, gdyż nie wiadomo ile jeszcze czasu zostało na życie.
Mimo, iż film nie ma jakiejś wartkiej akcji ogląda się go z dużym zaciekawieniem i nawet napięciem.
Film jest piękny wizualnie, ma ładne kadry, a szczególnie interesujące pod względem artystycznym są te, gdy żołnierzy ostrzeliwują samoloty, mają duże ziarno i przypominają stare fotografie, a nawet sceny batalistyczne z obrazów znanych malarzy.
Na pewno warto i trzeba zobaczyć film autora m.in. Jańcia Wodnika, Pornografii czy też Jasminum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz